poniedziałek, 4 maja 2026

04.05.26

 Ostatnio cofnęłam się do moich wpisów sprzed 10 lat (chociaż mam wrażenie, że 2016 był ze 2 a nie 10 lat temu - ale nie o tym). Widzę jaka byłam wtedy pełna chęci zmian, chwytania życia, eksploracji, popełniania błędów, szukania swojej drogi, jakie to było we mnie szczere, prawdziwe, czasem wręcz naiwne. Czytam to i dziękuję sobie w duchu za to podejście do życia, za tę siłę, za nie poddawanie się, chociaż pamiętam jak bywało mi ciężko i jakie wyzwania przynosił los. Dostrzegam zmiany jakie we mnie zaszły. Dziś bardziej sceptycznie patrzę na hasła typu "jeśli czegoś mocno pragniesz, dąż do tego, a na pewno to dostaniesz". Dodaję do tego gwiazdkę i dopisuję drobnym druczkiem - możesz mieć w życiu wszystko, ale nie wszystko naraz. 

Obierając pewne ścieżki w życiu, tracimy możliwość pójścia w inną stronę. Poświęcając swoje lata życia czemuś, tracimy możliwość zainwestowania go w coś innego. Chcąc być zaangażowanym w swoją pracę lekarzem, przekreślam szansę na bycie prawnikiem. Chcąc być podróżnikiem, który postawi stopę w każdym państwie na świecie, wiem, że nie będę w stanie mieć gromadki dzieci i nie zagrzeję miejsca przy rodzinnym ognisku. 

Oczywiście można w życiu zacząć wszystko od początku, napisać zupełnie nowy rozdział życia, ale w pewnym wieku, w pewnych sytuacjach, rzeczywistość jest nieubłagana - nie chwyci się kilku srok za ogon. Szczególnie, kiedy aktualny kształt, smak i zapach życia jest spełnieniem naszych marzeń. Tylko gdzieś z tyłu głowy pojawia się ten cichy głosik w głowie, jak by to było gdyby... Chcę przez to powiedzieć, że można być w najpiękniejszym okresie swojego życia, cieszyć się z miejsca, w którym się aktualnie jest, a jednocześnie czuć pewnego rodzaju tęsknotę, melancholię za czasami, które bezpowrotnie minęły lub za scenariuszami życia, które nie dojdą już nigdy do skutku. 

Z dzisiejszej perspektywy 32-latki mogę powiedzieć, że nie da się wrócić na rozstaje dróg. Mając jedno życie i określoną w nim liczbę godzin, dni, tygodni i lat, nie da się przeżyć wszystkiego. Zostając psychologiem, nabierając kolejne doświadczenia i gromadząc wiedzę w tej dziedzinie (czyli poświęcając temu czas, z którego utkane jest życie), przekreślam bycie specjalistą w innym obszarze. Zakładając rodzinę, wychowując dziecko, wiem, że nie ma powrotu do beztroskich lat - upijania się winem, tańczenia w środku nocy pod gwiazdami, spontanicznych wypadów gdzie bądź, kiedy tylko miało się na to ochotę itp. Z pewnymi tematami trzeba się bezpowrotnie pożegnać, niektóre trzeba odłożyć na dalszą przyszłość. I nie chcę udawać, że tak nie jest, że nie ma we mnie takich tęsknot czy "rozkmin". 

Niemniej uwielbiam obecny etap mojego życia, kocham być mamą mojej córki i to jej poświęcać czas, uwagę i serce. Mimo wielu wyzwań i trudności jakie niesie ze sobą rodzicielstwo. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. 

W życiu można mieć wszystko, ale nie wszystko naraz. Mam swoje wszystko i chcę w to iść dalej, budować, tworzyć, dawać czas, uwagę i zaangażowanie. Bo to już nie etap "w którą stronę powinnam pójść?". To etap "mam swoją życiową ścieżkę i chcę być na niej zajebiście szczęśliwa, mimo potknięć". ;)

sobota, 26 lipca 2025

26.07.25

Dziękuję, że jesteś. Że czuję Cię pod sercem. Że mogę dzięki Tobie uczyć się nowej roli. Że scalasz nas, sprawiasz, że jesteśmy rodziną - coraz bliżsi dla siebie nawzajem. 

Uwielbiam nasz wspólny czas, chociaż nie mogę już tyle, co wcześniej. Muszę na siebie uważać, bo jesteś częścią mnie. Nie chodzę po górach, nie robię 10-ciu tysięcy kroków dziennie, nie działam na najwyższych obrotach. Kocham nasze powolne poranki, wolniejsze tempo, drzemki, kocham każdy Twój ruch we mnie, każde kopnięcie i obrót i mam nadzieję, że jest Ci tam dobrze, wygodnie, bezpiecznie i że czujesz moją miłość. Słuchamy razem Varius Manx, sanah, Nosowskiej, Małpy i chyba Ci się podoba. Rozmawiam z Tobą, tłumaczę się, że czasem bywa mi smutno - jak dziś - ale, że wszystko jest w porządku i żebyś się nie martwiła, że czekamy tu na Ciebie. 

Wzrusza mnie fakt Twojego istnienia, że jesteś owocem naszej miłości, że czuję to tak bardzo, że tak bardzo w to wierzę, że co dnia decyduję się w tym być, dbać, walczyć, kochać i być kochaną. 

Nie mam ambicji na to, by mieć "najlepsze dziecko". Mam ambicję na bycie najlepszą mamą. Towarzyszyć Ci, chronić, pomagać we wzrastaniu. Być dla Ciebie. 


"Chociaż padło wiele słów to żadne z nich nie odda
Tego jaka jesteś cudowna
Znowu w wyobraźni maluję Twój obraz
Choć w ogóle nie interesuje mnie to jak wyglądasz"

czwartek, 3 kwietnia 2025

03.04.25

"Może szczęście to efekt uboczny życia, które nie jest podporządkowane nieustannej pogoni za czymś więcej."

Przestaję gonić. Zatrzymuję się. Zwalniam. Jestem tu i teraz. Ciesząc się każdą chwilą wiosny. Każdym wschodem i zachodem słońca. Każdym kwitnącym drzewem, promieniem słońca, ciepłym wiatrem, śpiewem ptaków.
Powoli dobijam do brzegu po trudnym rejsie. Czas zbierania sił, przygotowań, spokoju. Przed najdłuższym, najbardziej wymagającym, ale i najpiękniejszym rejsem w życiu.

"Teraz serca mam dwa..." 💕

niedziela, 17 marca 2024

17.03.2024

Minął kolejny rok. W tym czasie przechodziłam przez różne meandry życia, decyzji lub ich braku, walki ze sobą i o siebie. Chcę powiedzieć, że bywało bardzo różnie. Patrząc na ten rok z  lotu ptaka, mogę podzielić ten czas na krótkie wzloty, bolesne upadki i długie polegiwanie i lizanie ran. Od kilku tygodni biorę głębsze wdechy, stawiam pewniejsze kroki, czuję wewnętrzny spokój, uśmiecham się do siebie. Przetrwałam, przeżyłam, przeczołgałam się do tego, co mam teraz. A co mam? I nie mówię tu o kwestiach materialnych, bo już jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że nic mi po nich. A więc, co mam? Chyba większy porządek w głowie i w sercu. Chociaż mówiąc o tych „porządkach” wiem, że to praca na całe życie, a nie jednorazowy wysiłek, dokończone dzieło zwieńczone drinkiem z palemką. Nic bardziej mylnego. To jak mycie zębów. Tylko regularne praktykowanie przynosi pożądane efekty. Więc idąc za tą metaforą chyba szukałam i, wydaje mi się, że udaje mi się znajdywać odpowiednią dla mnie technikę dbania o moje uzębienie. Bo, żeby było śmieszniej, każdy człek potrzebuje i ma inną, dobrą dla niego, technikę. To tak jak z własnym stylem. Podpatrzy się u kogoś, skopiuje, a później na ulicy czuje się jak przebieraniec. A nie ma nic piękniejszego niż czuć się po prostu i aż SOBĄ. Żyć w prawdzie. Przecież to o prawdę zawsze mi chodziło.

Ale cudnie pisać tu. Wrócić do korzeni. To jakby spotkać się z dawnym przyjacielem i móc mu, to co ważne, opowiedzieć.

Za niecałe trzy miesiące zostanę żoną. Jakkolwiek abstrakcyjnie to dla mnie brzmi, czuję się z tym… spokojnie. I po prostu dobrze. Czuję, że to dopiero początek. Że wiele się dopiero zacznie, wiele się otworzy, wiele się zdarzy. Dobrego i, pewnie też, złego. Ale idę w to. ;)

niedziela, 5 marca 2023

Wypatruję już tych cieplejszych dni. Przebieram nogami w oczekiwaniu na te długie, słoneczne popołudnia, błękitne niebo i wolność. Zimą czuję się, jak pod jakimś kloszem. Nic się nie chce, najlepiej to zostać pod kocem w domu. I w sumie to też jest potrzebne. Jesteśmy częścią przyrody. Wszystko zwalnia na zimę, odpoczywa, regeneruje siły, zasypia, hibernuje. Nie doceniałabym może tych pierwszych cieplejszych i dłuższych dni, gdyby nie te długie miesiące mroku, zimna, stagnacji.

Są plany na ten rok. Skupiam się na obszarach, które są dla mnie najważniejsze i będę je drążyć. Ponad wszystko jednak widzę, że zdrowie to podstawa. Ostatni tydzień był ciężki, poskładało mnie chyba pierwszy raz w życiu aż tak. Doszło do mnie, że nie jestem niezniszczalna, a zdrowie to nie bezwarunkowa oczywistość, tylko wartość o którą muszę dbać i być za nią wdzięczna.

Jestem dla siebie najważniejszym projektem w życiu. Moje szczęście jest dla mnie priorytetem. Dbam o siebie, szanuję siebie, wspieram, kibicuję. Staram się siebie poznać, zrozumieć. Tak pokierować swoim losem, by było mi dobrze. Żyć życiem wartym przeżycia. Nie sugerować się opinią innych. To ja znam siebie najlepiej i wiem, czego potrzebuję.

Ostatnio słyszałam inspirującą definicję odwagi. To cztery elementy:

1)     Zaufanie do siebie – największy z życiowych kapitałów

2)    Ryzyko – nie ma życia bez ryzyka

3)    Decyzje – te prawdziwe projekty realizuje się z pozycji serca a nie umysłu, bez kalkulacji

4)     Zaangażowanie – życie na pełen etat, z pasją


Chcę być odważna!

środa, 12 października 2022

12.10.2022


I przyszła jesień, nieproszona… Jeszcze stwarza pozory ciepłej, miłej, pogodnej, ale już straszy mroźnymi rankami osnutymi mgłą. Codziennie rano, patrząc jak wschodzi słońce i dzień budzi się do życia, dziękuję Bogu za ten kolejny świt, za kolejne doświadczenia – dobre czy złe, za ludzi, za rozmowy, za sprawy, za momenty, te miłe jak i trudne. Bo wiem, że wszystko jest po coś, przydarza się w jakimś celu, czegoś ma mnie nauczyć, przygotować, pracować nade mną, żeby stworzyć jak najlepszą wersję mnie. 

Widzę moje słabości, blokady w głowie, dołujące mnie przekonania, ale staram się to racjonalizować, tłumaczyć, szukać szerszej perspektywy. Dużo ostatnio we mnie refleksji. Dużo myśli. Szukam prawdy o sobie, szukam w sobie pragnień i marzeń, które zakopywałam grubą warstwą strachu przed odrzuceniem, chęci zadowolenia wszystkich dookoła, kompleksów, niepewności. Wsłuchuję się w siebie, obserwuję, staram się być dla siebie wsparciem. 

„Najpiękniej śpiewa ten, kto znalazł swoją pieśń” – ja wciąż jej szukam, na razie śpiewam covery, może nawet wychodzi mi to całkiem nieźle, ale wewnątrz czuję, że to nie jest całkowite wyrażenie siebie, że to nie jestem w 100% ja, że jest we mnie więcej, jest we mnie inaczej, że coś innego mi w duszy gra. Dostrzegam, jak bardzo jest to odległe od tego, co widzę dookoła, od tego, jak żyją inni i z jednej strony trochę mnie to zniechęca, ale z drugiej strony przecież to cudowne, że się różnimy, że mamy różne „przepisy” na życie, że dążymy w różnych kierunkach. 

Każdy, łącznie ze mną, ma prawo do szczęścia. Mam prawo obierać drogi, jakie chcę, bo tylko ja wiem, dokąd dążę. Inni mogą tego nie rozumieć, dziwić się, ale to przecież nie jest mój problem i nie muszę przejmować się tym, co myślą, czy mówią inni. Ważne jest, co myślę ja, co robię, na czym się skupiam, czemu poświęcam czas i uwagę. To tak cholernie ważne. I piszę to chyba po to, żeby się do tego nareszcie przekonać.

Październik… Równo rok temu zaczęło się wszystko sypać, moja psychika, potem zdrowie rodziców, aż do całkowitej utraty nadziei na koniec zimy. Chociaż było i nadal momentami jest cholernie ciężko, to czuję, że się podnoszę – silniejsza. Że te straszne doświadczenia nauczyły mnie więcej, niż poprzednie 10 lat życia. Straciłam coś, czego nie da się zastąpić, ale zyskałam wiele dobrego, czuję to w sobie.

Na tym zakończę.

Za stołem wyraźniejsze jeszcze od powietrza
Najdroższe cienie siedzą - coraz lżejsze, bledsze
A szklanki czas nie rozbił - cała, wieczna żyje
Choć ten, co pijał z niej, już z innych źródeł pije

O! nieśmiertelność rzeczy, o! pamiątki po nas
Bo to przecież nasz dom jest i opowieść o nas
To twoich palców ciepło, wciąż na tych klawiszach
Nasze w tych ścianach głosy i ta po nich cisza

środa, 17 sierpnia 2022

17.08.22

Życie nabrało tempa, próbuje się w nie zanurzyć i dostosować do zmian i nowości pojawiających się co dnia na horyzoncie. Brakuje mi trochę czasu dla samej siebie, ciszy, oddechu, ale znajdę to, chcę to znaleźć i znajdę. 

Teraz w pełni rozumiem znaczenie słów, że szczęście nie jest celem samym w sobie, ale sposobem podróżowania. Mój obecny sposób podróżowania obrał fajny kurs, jestem wreszcie szczęśliwa, co zapewne nie jest stanem na mur beton nie do ruszenia, zawsze pojawiają się gorsze momenty. Ale teraz, kiedy coś zaburza mi mój spokój po prostu działam. Jak coś uwiera, zastanawiam się, co chciałabym, żeby się zmieniło i pracuję nad tym, żeby poprawić sytuację do momentu, aż znowu nie odetchnę z myślą "okej, już jest w porządku". Koniec z nawarstwiającymi się problemami i rzeczami, które spędzają sen z powiek. 

Spełniam marzenia, snuję plany, co dnia próbuję wycisnąć jak najwięcej potrafię z każdej chwili. Pracuję nad sobą, nad swoimi myślami i przekonaniami, żeby nie kierowały mnie w "ciemną" stronę, chcę brać od życia wszystko, co najlepsze, stawiać sobie ambitne cele i bez strachu po nie sięgać. Żyję, idę każdego dnia o krok do przodu, choćby miał to być malutki kroczek, staram się być coraz pełniejszą, mądrzejszą, wartościowszą wersją samej siebie.

"Nie zazdrość innym sukcesu ani nie ubolewaj nad porażką, albowiem nie wiesz, co jest sukcesem czy porażką w końcowym rozrachunku duszy. Nie sądź pochopnie, co nieszczęściem jest, a co radosną okazją, dopóki nie przekonasz się lub zdecydujesz, jaki z tego zostanie zrobiony użytek [...] Ale nie osądzaj ani też nie potępiaj, gdyż nie wiesz, dlaczego coś się zdarza ani czemu służy. I zapamiętaj: to, co potępiasz, kiedyś potępi ciebie, a co osądzasz, tym się kiedyś staniesz." / "Rozmowy z Bogiem Księga I"